Błękitna Laguna

Błękitna Laguna - gorąca kąpiel pod gołym niebem

W rankingach miejsc, które na Islandii należy odwiedzić, Błękitna Laguna od lat okupuje czołowe pozycje. Jeżeli dodać do tego zakrojoną na szeroką skalę reklamę (pierwszy baner najprawdopodobniej zobaczycie już na lotnisku lub w gazetce w samolocie), można odnieść wrażenie, że to punkt obowiązkowy każdej podróży na wyspę.

Nie każdemu może się podobać maksymalna komercjalizacja oraz tłumy ludzi przewijające się przez Błękitną Lagunę. Ale jest to miejsce, mimo wszystko, wyjątkowe w skali wyspy, a może i świata. Warto przynajmniej rozważyć wizytę tutaj.

Wyjątkowe spa

Błękitna Laguna (Bláa Lónið) to geotermalne spa z szeroką gamą zabiegów i aktywności, które pomogą się zrelaksować i poprawić urodę: masaże, sauny, pokoje parowe, maseczki i zabiegi z wykorzystaniem tutejszego krzemionkowego błota, wizyty w barze, itd. Jednak zdecydowaną większość ludzi przyciąga tu możliwość kąpieli w sporym basenie na świeżym powietrzu, wypełnionym mleczno-niebieską, i co najważniejsze, ciepłą (39º C) wodą.

Woda i wydobywająca się z niej para wodna otula niczym kokon. Nawet gdy na zewnątrz panuje temperatura poniżej zera, zanurzeni w ciepłej wodzie w ogóle tego nie odczujemy. Pewnym problemem może być jedynie kilkumetrowy odcinek z przebieralni do skraju zbiornika ;-)

W czym i gdzie się kąpiemy

Co ciekawe, woda w lagunie jest wodą morską. Obfituje w minerały, głównie krzemionkę, oraz algi, które są odpowiedzialne za jej kolor. Żyją w niej też bakterie. Okazuje się, że ta mieszanka doskonale działa na skórę. Łagodzi objawy nawet tak poważnej choroby jak łuszczyca. Na marginesie, to właśnie od tego schorzenia wszystko się zaczęło, ale o tym napiszę w osobnym akapicie. Od razu uspokoję - woda przez lagunę przepływa, nie jest do niej wpuszczona raz na zawsze. Całkowita wymiana trwa 2 dni.

Kolejnym składnikiem wizerunku Błękitnej Laguny jako miejsca jedynego w swoim rodzaju, jest jej otoczenie. Zbiornik to wprawdzie sztuczny twór, ale doskonale wpasowuje się w okoliczne ciemne, wulkaniczne skały. W ogóle, minimalistyczna architektura kompleksu może się podobać. Świadkowie donoszą, że niesamowite wrażenie robi obserwowanie z basenu zorzy polarnej - jestem w stanie w to uwierzyć.

Całkowitą powierzchnię laguny spokojnie można przyrównać do boiska piłkarskiego. Suma wszystkich wymienionych we wpisie cech sprawia, że drugiego takiego obiektu na Islandii nie ma. Co oczywiście nie oznacza, że jeśli pragniemy wykąpać się w geotermalnej wodzie, skazani jesteśmy na Błękitną Lagunę. Ciepłych sadzawek, rzek i basenów znajdziemy na wyspie naprawdę sporo, a duża ich część jest zupełnie darmowa. O najfajniejszych z nich przeczytasz w tym przewodniku. Szukaj pod tagiem GORĄCE ŹRÓDŁO.

Koszty i rezerwacja

Cena pakietu standardowego to około 300 PLN (stan na 2018 r.). W ramach tej kwoty możemy wejść i siedzieć do woli. Ograniczają nas jedynie godziny zamknięcia obiektu. W praktyce, większości ludzi wystarczają 2-3 godz. W cenę jest też wliczona krzemionkowa maseczka - aby jej spróbować, należy odnaleźć bar błotny.

Ze względu na popularność miejsca, wymagana jest wcześniejsza rezerwacja. Kilka dni przed planowanym pobytem to minimum, tym bardziej, jeżeli zależy nam na konkretnej godzinie. Planując wizytę tutaj, warto pamiętać, że swoje trzeba odstać w kolejce.

Zanim wejdziemy do wody

Kiedy nadejdzie już nasza kolej, dostajemy elektroniczną opaskę na nadgarstek, która służy do otwierania szafki w przebieralni i do „płacenia” za produkty w barze. Oczywiście, przy wyjściu należy uregulować rachunek już za pomocą własnej karty. Nie zapomnijcie o klapkach i ręczniku.

Historia powstania Błękitnej Laguny, czyli o kąpaniu się w odpadach przemysłowych

Błękitna Laguna powstała przez przypadek, jako produkt uboczny działalności pobliskiej elektrowni geotermalnej Svartsengi. Elektrownię postanowiono zbudować, gdy odkryto, że w okolicy występują gorące źródła. Przeprowadzone odwierty wykazały, że osiągają temperaturę nawet 200º C. Początkowo woda miała trafiać bezpośrednio do okolicznych miasteczek i ogrzewać domy. Okazało się jednak, że zawiera ona sporo rozpuszczonych minerałów, a do tego jest zmieszana ze słoną wodą morską. Taka mieszkanka mogłaby uszkadzać instalacje grzewcze. Plan więc zmieniono i wydobywana woda miała służyć jedynie do ogrzewania słodkiej wody. Po wykorzystaniu była po prostu wylewana na przylegające do elektrowni tereny.

Jako że okolica to stosunkowe młode pole wulkaniczne, ze sporą ilością dziur i pęknięć, woda początkowo w nie wsiąkała. Jednak z czasem, krzemionka zaczęła zalepiać otwory i utworzyła warstwę charakterystycznego „błota”. Tak powstały pierwsze zbiorniki. Miało to miejsce po 1976 r., kiedy uruchomiono elektrownię.

Osobna historia dotyczy tego, kto i dlaczego wpadł na pomysł, aby kąpać się w takim miejscu. Można powiedzieć, że była to osoba zdesperowana. Valur Margeirsson, bo tak się ten człowiek nazywał, cierpiał na łuszczycę i zrobiłby wiele, by pomóc swojej skórze. Udało mu się zdobyć pozwolenie w elektrowni i w 1981 r. jako pierwszy zanurzył się w wodach Błękitnej Laguny. Nazwa ta jest również jego pomysłem.

Okazało się, że woda, a konkretnie zawarte w niej algi, faktycznie pomagają na problemy ze skórą. Przez kilka pierwszych lat działalności, to właśnie ludzie z takimi schorzeniami byli głównymi gośćmi Laguny. W 1987 r. zbudowano pierwsze udogodnienia, kilka prysznicy i małą plażę.

W miarę upływu lat, coraz częściej gośćmi byli zwykli turyści. Lagunę odsunięto od elektrowni, a wokół powstał spory kompleks z hotelem „Silca” włącznie. Zresztą obiekt cały czas się rozbudowuje. Nawet stosunkowo niedawno, bo w 2015 r., część zbiornika była zamknięta ze względu na prowadzone prace.

Jeżeli przed lub po wizycie w kompleksie dysponujecie odrobiną czasu, warto przejść się po okolicy. Można się przyjrzeć pozostałościom po „starej” lagunie oraz bez obawy o elektronikę zrobić zdjęcie jeziorkom, wypełnionym wodą tak samo błękitną, jak w kąpielisku.

POKAŻ MAPĘ
Przewodnik
Podróż