Geysir - obszar geotermalny

Druga z trzech atrakcji Złotego Kręgu. Jeżeli jesteśmy na Islandii po raz pierwszy, pozycja wręcz obowiązkowa.

Wizytówką miejsca jest gejzer Strokkur, wybuchający co 5-10 min. i wyrzucający strumień wody na wysokość od 20 do 40 m. Fajne jest to, że widzowie nie są od niego jakoś specjalnie odgrodzeni. Można obserwować, jak gejzer zachowuje się w fazie „zbierania sił”, a nawet zostać zroszonym kropelkami (już schłodzonymi) wody z erupcji.

Dziś Strokkur to główna atrakcja, ale tutejszy obszar geotermalny nosi nazwę innego gejzeru - Geysir. Od niego też pochodzi powszechnie używany w wielu językach termin gejzer (gjósa oznacza „tryskać, wybuchać”). Gejzer ten jest na chwilę obecną mało aktywny i trochę szkoda, bo potrafił wyrzucać wodę na wysokość 70 m (a nawet wyżej). Nietrudno natknąć się w internecie na informację, że spadek jego aktywności jest spowodowany, praktykowanym przez lata, stymulowaniem wybuchów poprzez wrzucanie do gejzeru mydła. Sprawa nie jest jednak aż tak oczywista. Ale o tym w osobnym akapicie.

Gdy już nacieszymy oczy popisami Strokkura, można rozejrzeć się po okolicy. Na terenie doliny Haukadalur, gdzie znajduje się obszar geotermalny, znajdziemy kilka większych i mniejszych, nieustannie wrzących źródeł, oraz liczne ujścia pary i gazów (tzw. fumarole). Żółta skała otaczająca otwory tych ostatnich to skrystalizowana siarka. Warto też wybrać się na krótki spacer do punktu widokowego na wzniesieniu na północ od gejzerów.

Jeżeli podróżujemy z namiotem, warto rozważyć nocleg na znajdującym się tuż obok polu kempingowym. Infrastruktura miejsca (stan na 2015 r.) może nie porywa, ale zasypianie przy dolatujących z oddali dźwiękach kolejnych wybuchów Strokkura to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju.

Jak działa gejzer

Gejzery zachowujące się tak jak Strokkur czy kiedyś Geysir, są generalnie rzadkością. Ich powstanie wymaga bowiem spełnienia kilku warunków.

Po pierwsze, warstwa gorącej magmy podgrzewająca wodę musi być dość blisko powierzchni ziemi - na Islandii to akurat nie problem. Po drugie - musi istnieć podziemny przepływ wody - w przypadku omawianej tu doliny Haukadalur woda pochodzi z lodowca Langjökull. Wsiąka ona w skałę i pod wpływem grawitacji jest transportowana podziemnymi kanałami.

Trzeci warunek, to obecność podziemnego zbiornika, w którym będzie się zbierać przepływająca woda. Taki zbiornik z kolei musi posiadać otwór prowadzący na powierzchnię.

Gorąca magma podgrzewa wodę w zbiorniku, a jej wrzenie powoduje powstanie pary wodnej. Para wodna podnosi ciśnienie w komorze, a to doprowadza do erupcji. Fakt, że wszystko czeka na stosowny moment, a nie wydostaje się na bieżąco w miarę podgrzewania jako para wodna, jest z kolei zasługą krzemionki, która otacza ujście gejzeru (czwarty warunek). Działa ona jak zawór, który jest otwierany dopiero po przekroczeniu pewnego granicznego ciśnienia. Ale stoi za tym taka fizyka i chemia, że daruję sobie (i Wam) opis.

Czy to ludzie popsuli całkiem dobry gejzer?

Tak jak pisałem wcześniej, Geysir - niegdysiejsza wizytówka okolicy - nie jest zbyt aktywny, i wielu twierdzi, że za taki stan rzeczy odpowiadają ludzie. Ale czy na pewno? Sytuacja raczej nie jest czarno-biała.

Zacznijmy od tego, że aktywność Geysira zmieniała się w czasie. I tak przed 1896 r. gejzer był uśpiony, wybudzenie nastąpiło dopiero po trzęsieniu ziemi. Przez kolejne 20 lat trwało stopniowe wygaszanie jego aktywności. Erupcje ustały ostatecznie w 1916 r. Scenariusz z trzęsieniem ziemi powtórzył się w 2000 r. Tuż po nim Geysir nabrał wigoru, ale w miarę upływu lat wybuchał coraz rzadziej.

A co robili ludzie? Już w 1935 r. wykopano kanał, który obniżył poziom wód gruntowych i tym samym spowodował wznowienie aktywności. Z czasem jednak erupcje zaczęły zanikać, co doprowadziło do oczyszczenia kanału w 1981 r. i wprowadzenie procedury stymulowania gejzeru poprzez wrzucanie do niego mydła. Praktyki tej zaprzestano w latach 90. Mydło uszkadzało krzemionkową strukturę wylotu wody, która jest niezbędna dla prawidłowego działania gejzeru.

To, że ludzie zachowywali się nieodpowiedzialnie, nie ulega wątpliwości. Z drugiej strony, mamy naturalny dla tego obiektu proces wygaszania aktywności po chwilowej stymulacji wywołanej trzęsieniem ziemi. Tak mniej więcej przedstawiają się fakty.

W każdym razie, Islandczycy nie ingerują już w naturę gejzerów. Zdarzają się natomiast różnego rodzaju incydenty. Szerokim echem odbiło się np. wrzucenie do Strokkura przez artystę z Chile (żeby nie promować głupoty, nazwiska nie podaję) barwnika spożywczego. Erupcja gejzeru miała być różowa. Na nic zdało się powoływanie na otwartość natury wobec sztuki i fakt użycia naturalnych barwników - „artysta” został skazany na grzywnę (której i tak nie zapłacił).

POKAŻ MAPĘ
Przewodnik
Podróż