Wzdłuż rzeki Þjórsá

Þjórsá to najdłuższa rzeka Islandii. Ma 230 km, źródła u stóp lodowca Hofsjökull, a w swojej wędrówce do Atlantyku pokonuje 7 większych wodospadów. Poniżej kilka atrakcji w jej pobliżu.

Þjóðveldisbærinn - skansen

Wzorcem dla rekonstrukcji znajdującego się tu, wykonanego z torfu budynku mieszkalnego, była farma Stöng z XI w. Archeolodzy, którzy ją odkopali podejrzewają, że została zniszczona w wyniku erupcji wulkanu Hekla.

Celem twórców skansenu było jak najwierniejsze oddanie warunków życia okresu tzw. Starej Wspólnoty (IX-XIII w.). Oprócz budynku mieszkalnego, można też zwiedzić niewielki kościół (a właściwie jego kopię) pochodzący z równie zamierzchłych czasów.

Jeżeli planujecie odwiedzić to miejsce, warto zerknąć na jego położenie w Google Maps i sprawdzić godziny otwarcia na oficjalnej stronie. Zwiedzanie wnętrz jest płatne, ale z zewnątrz można wszystko obejrzeć za darmo.

Elektrownia Búrfell

Będąc w okolicy skansenu Þjóðveldisbærinn, warto zerknąć na elektrownie wodną Búrfell. Znajduje się ona około kilometra na południe od miejsca, gdzie rozpoczyna się droga gruntowa biegnąca bezpośrednio do skansenu.

Budynek elektrowni, oprócz ciekawych zdobień na ścianie frontowej, wygląda dość normalnie. Dopóki nie zorientujemy się, że nigdzie nie widać zapory akumulującej wodę.

Woda do turbin jest bowiem w tym przypadku doprowadzana wydrążonym tunelem, który swój początek ma w znajdującym się 130 m wyżej (pomiar własny) zbiorniku utworzonym na rzece Þjórsá.

Hekla - tzw. Królowa Islandzkich Wulkanów

Pomimo chwilowej sławy Ejafja… (ech, nieważne), to Hekla uchodzi za najbardziej znany islandzki wulkan. I nie jest to bynajmniej spowodowane łatwą do wymówienia nazwą. Na taką opinię zapracowała sobie ciężką pracą. Począwszy od 1104 r., odnotowano aż 19 jej wybuchów. Po samej II wojnie światowej miało miejsce 6 erupcji: w 1947, 1970, 1980, 1981, 1991 oraz 2000 r. Czyni to z niej najbardziej aktywny wulkan Islandii.

Szczyt wulkanu znajduje się na wysokości 1491 m n.p.m. i jest częścią 40-kilometrowego grzbietu przypominającego trochę odwróconą łódź najeżoną seriami kraterów. Najbardziej aktywne są dwa z nich. Na szczycie często zalegają chmury, i to podobno od nich wzięła się nazwa wulkanu - Hekla po islandzku oznacza "kaptur, czepek, płaszcz z kapturem".

Trasa na szczyt jest dość popularna, zarówno latem, jak i zimą. Ale z tego co czytałem, wybierając się tam, trzeba po prostu wiedzieć, co się robi. Albo zaufać specjalistom organizującym tego typu wyprawy.

Każdy może natomiast popatrzeć na Heklę z pewnej odległości. Według mnie, najlepszym do tego miejscem jest droga nr 26, przebiegająca na północny zachód od góry, więcej o najlepszym miejscu na postój napiszę za chwilę. Warto się tam wybrać, należy jednak pamiętać o jednej rzeczy…

Hekla jest gotowa i kolejny wybuch może nastąpić w każdej chwili. Przez kilkadziesiąt ubiegłych lat „królowa” wybuchała średnio co dekadę. A od erupcji w 2000 r. minęło już prawie 20 lat. Problemem jest także niechęć wulkanu do wcześniejszego informowania o mającej nastąpić erupcji. Wstrząsy pojawiają się 30-80 min. przed wybuchem. Na ucieczkę to trochę mało czasu.

Przez setki lat Hekla była uważana za wrota piekieł. Po raz pierwszy teoria taka pojawiła się w Europie po wybuchu w 1104 r. A głosił ją (poprzez swoje teksty) świadek zdarzenia, cysterski mnich Herbert of Clairvaux. Z kolei ”Flatey Book Annal” donosi, że podczas erupcji w 1341 r. ludzie widzieli mniejsze i większe ptaki wlatujące w ogień buchający z wulkanu. Ogłupiałe zwierzęta zostały wtedy wzięte za ludzkie dusze.

W 1750 r. odbyła się pierwsza udokumentowana ekspedycja na szczyt, którą kierowali przyrodnicy Eggert Ólaffson i Bjarni Pálsson. I tak, z nadejściem XIX w. dano sobie spokój z wrotami piekieł, ale nadal istnieje legenda, że w Wielkanoc na szczycie spotykają się wiedźmy.

Pole wulkaniczne Hekli

Parking na skrzyżowaniu dróg 26 i F225 jest wg mnie najlepszym miejscem by popatrzeć z pewnej odległości na Heklę. Jest tu parking i spora tablica informacyjna, którą trudno przeoczyć. Dojechać można nawet zwykłą osobówką, choć szutrowa droga jest dość wyboista. Mimo wszystko naprawdę warto. Będziecie mogli pochodzić po polach zastygłej lawy, a nawet wziąć bazaltowy kamyk na pamiątkę.

Háifoss - wodospad

Háifoss, to drugi pod względem wysokości wodospad na Islandii - mierzy 122 m. Zlokalizowany jest na rzece Fossá, która wpada do głębokiego i wąskiego kanionu. Obok Háifossa znajduje się drugi wodospad - Granni, czyli po polsku… „sąsiad”. Miejsce wygląda podobno niesamowicie, a spoglądanie w dół może przyprawić o zawrót głowy.

Na miejsce można się dostać drogą nr 332 odchodzącą od drogi nr 32. Kilkadziesiąt metrów od punktu widokowego jest parking.

Urriðafoss - wodospad

Nie jest to na pewno najpiękniejszy wodospad Islandii. Ale za to najpotężniejszy. Przepływa przez niego najwięcej wody w jednostce czasu, a konkretnie - 360 m³ na sekundę. To trochę więcej niż sześcian o wymiarach 7x7x7 m.

Dla dopełnienia obrazu można dodać, że położony jest na rzece Þjórsá. Jego wysokość to 6 m, a nazwa oznacza „wodospad łososi” (tudzież pstrągów).

Parking znajdujący się tuż obok wodospadu dzieli od drogi nr 1 raptem kilometr (gruntową drogą nr 302). Więc jeżeli i tak tędy przejeżdżamy, warto tu zajrzeć. Tłumów nie uświadczymy, więc można spokojnie wyciągnąć butlę gazową, zagotować wodę na kawę lub herbatę i posilić się w ciekawych okolicznościach przyrody.

POKAŻ MAPĘ
Przewodnik
Podróż