Rejkiawik

Moim, bardzo subiektywnym zdaniem, stolica Islandii nie jest ani najpiękniejszym, ani szczególnie interesującym miejscem. Zwłaszcza na tle reszty wyspy, której widoki co chwila wywołują niekłamany zachwyt i zdumienie. Dlatego, jeżeli nie jesteście wielkimi miłośnikami muzeów albo nocnego życia (w tym podobno Rejkiawik przoduje), jeden dzień na zwiedzanie w zupełności wystarczy.

Oczywiście nie jest tak, że pobyt w mieście należy traktować jak karę. Ewentualny zawód może spotkać tych, którzy nie zapoznawszy się ze specyfiką Rejkiawiku, porównywać go będą do innych europejskich stolic. Stare miasto pełne urokliwych kamieniczek, pałace z ogromnymi ogrodami, zaułki przesiąknięte liczoną w stuleciach historią… tego tu nie uświadczymy. Wynika to z faktu, że jeszcze 200 lat temu całe miasto tworzyło kilka ulic na krzyż, kilkadziesiąt torfowych domków i około tysiąca mieszkańców. A i tak, na tle reszty wyspy, to była metropolia. Więcej o historii powstania Rejkiawiku możecie znaleźć w dodatkach, a tymczasem szybki przegląd miejsc, które warto w stolicy Islandii zobaczyć.

Do miejsc tych zdecydowanie należą kościół Hallgrímskirkja i sala koncertowa Harpa. To ikony miasta. Co ważne, spacerując między tymi dwoma obiektami (odległość około 1,2 km), nie trzeba nadłożyć wiele drogi, by zobaczyć większość pozostałych atrakcji. Rejkiawik nie ma co prawda klasycznej starówki, ale w trakcie tego spaceru przechodzimy przez najstarszą część miasta, w której można trafić na kilka kolorowych, charakterystycznych dla nordyckich krajów budynków, wzniesionych w XIX i na początku XX w. Przy odrobinie ładnej pogody i po wizycie w jednej z wielu kawiarni można polubić to miasto.

Hallgrímskirkja - kościół

Kościół Hallgrímskirkja to jeden z najbardziej charakterystycznych budynków Islandii. W zasadzie, chyba tylko sala koncertowa Harpa może się z nim mierzyć. Z wysoką na 73 m wieżą, pełni w Rejkiawiku funkcję podobną do Wieży Eiffla w Paryżu czy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie - pozwala zorientować się w topografii miasta. Ta wysokość pozwala mu też dzierżyć palmę pierwszeństwa drugiego najwyższego budynku na wyspie (pierwsze miejsce zajmuje nieciekawy wieżowiec o wysokości 78 m).

Nie taki nowy kościół

Budynek wygląda stosunkowo nowocześnie i sprawia wrażenie młodego. Tym bardziej należy docenić projekt Guðjóna Samúelssona, który został zatwierdzony już w 1937 r. II wojna światowa trochę pokrzyżowała plany budowy, ale ostatecznie prace ruszyły w 1945 r. Ciągnęły się przez 41 lat, do 1986 r.

Z bliska kościół robi spore wrażenie. Został zbudowany z gołego betonu, na którym doskonale widać „warstwy” utworzone przez kolejne poziomy szalunków. Od frontu budynek przypomina trochę statek kosmiczny, choć podobno architekt wzorował się na młocie nordyckiego boga Thora. Nie ma natomiast wątpliwości, że natchnieniem była też islandzka przyroda. Charakterystyczne kolumny, zdobiące także dach wieży, spotyka się na wyspie bardzo często, chociażby przy wodospadzie Svartifoss w parku Skaftafell, czy na plaży Reynisfjara.

Wnętrze

Wnętrze Hallgrímskirkja jest równie surowe i minimalistyczne, tu również króluje beton, co rzuca się w oczy tym bardziej, że bardzo niewiele tutaj ozdób, a duże okna dostarczają sporo światła. Trochę wizualnego ciepła wnosi jedynie drewno ławek i wyposażenia.

Warto zwrócić uwagę na spore organy - ich wysokość to 15 m, a zawierają 5 tys. piszczałek. Do kościoła trafiły na początku lat 90. z Niemiec.

Zwiedzanie

Do środka może wejść każdy, zupełnie za darmo. Drzwi są zamykane jedynie na noc. Należy jedynie pamiętać, że w niedziele odbywają się nabożeństwa.

Popularna atrakcja, czyli wjechanie na szczyt wieży, wymaga kupna biletu w cenie około 30 PLN (stan na 2018 r.). Z wieży widać doskonale cały Rejkiawik, ale… to nadal tylko Rejkiawik.

Nazwa ewangelicko-luterańskiego Hallgrímskirkja oznacza „kościół Hallgrímura”. Hallgrímur Pétursson był XVII-wiecznym islandzkim poetą i pastorem luterańskim. Wbrew oczekiwaniom, pomnik, który znajduję się przed wejściem do obiektu, wcale nie przedstawia Hallgrímura, ale Leifa Erikssona - Islandczyka, który wsławił się odkryciem Ameryki. Około 500 lat przed Kolumbem. Pomnik jest prezentem od Stanów Zjednoczonych, podarowanym w 1930 r. z okazji tysiąclecia ustanowienia islandzkiego parlamentu. O Leifie i dość ciekawej historii odkrywania Ameryki możecie przeczytać w dodatkach Co Leif Eriksson robił w Ameryce, a Kolumb na Islandii.

Harpa - sala koncertowa

TOP

Na tle niezbyt ciekawego architektonicznie Rejkiawiku, oddana do użytku w 2011 r. Harpa to prawdziwa perła. Stalowy szkielet budynku pokrywają sześcienne tafle różnokolorowego szkła, nawiązujące kształtem do bazaltowych kolumn licznie występujących na Islandii.

Harpa dobrze wygląda zarówno w dzień, gdy pada na nie słoneczne światło (warto obejrzeć budynek od tyłu, od strony portu, np. z Þúfa), jak i w nocy, gdy prześwieca przez nie światło ze środka.

Równie duże wrażenie budynek sprawia od wewnątrz. Lekkość konstrukcji wynikająca ze światła dostającego się przez szklane ściany kontrastuje z czernią (matową i smolistą, przywodzącą na myśl bazalt) ścian wewnętrznych. Ze środka, z wyższych pięter, roztacza się też dobry widok na zatokę i port.

Z wejściem do Harpy nie powinno być problemu. Oprócz sali koncertowej, w budynku znajdują się centrum konferencyjne oraz powszechnie dostępna kawiarnia i sklep z pamiątkami. Oczywiście można też skorzystać z głównej funkcji obiektu i wybrać się na operę, ale także koncert jazzowy lub rockowy, stand-up „Jak zostać Islandczykiem w 60 minut” czy przegląd islandzkich legend z przymrużeniem oka. Ceny przeważnie nie przerażają, a część wydarzeń jest wręcz darmowa.

Dla tych, których z kolei interesują „bebechy” całego obiektu, istnieje możliwość odbycia półgodzinnej wycieczki z przewodnikiem w miejsca niedostępne dla zwykłego odwiedzającego. Cena to około 40 PLN, więcej szczegółów na oficjalnej stronie.

Sólfar - słoneczny podróżnik

Sólfar (ang. Sun Voyager) to rzeźba islandzkiego artysty Jóna Gunnara Árnasona. Przypomina trochę szkielet łodzi wikingów, a mi osobiście - skorpiona. Wykonana jest ze lśniącej w słońcu stali i ma aż 17 m długości.

Sólfar to jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów w Rejkiawiku, a do tego jest dość malowniczo położony nad brzegiem zatoki. W oddali widać góry, z najwyższy szczytem pasma - Kambshornem.

Rzeźba jest efektem konkursu zorganizowanego w 1986 r. z okazji 200-lecia przyznania Rejkiawikowi praw miejskich. Wygrał projekt Árnasona, ale tworzenie Sólfara trochę trwało i ostatecznie rzeźba została odsłonięta w 1990 r.

Oczywiście ten kawał ciekawie powyginanej stali to sztuka, więc wypadałoby ją jakoś zinterpretować. Nie jest to łódź wikingów, mimo że ją przypomina. Nie jest to też łódź, dzięki której dusze zmarłych przedostają się na „drugą stronę” (Árnason był chory na białaczkę, stąd taka interpretacja. Choroba ta ostatecznie doprowadziła do jego śmierci w 1989 r.).

Wedle oficjalnej wykładni, Sólfar jest odą do słońca oraz symbolizuje światło i nadzieję.

Więcej informacji, w tym wypowiedź samego Árnasona, skąd zaczerpnął pomysł na rzeźbę, można znaleźć chociażby w angielskiej Wikipedii.

Aðalstræti 10 - muzeum i najstarszy dom w mieście

Budynek mieszczący się pod adresem Aðalstræti 10 został zbudowany w 1762 r. i jest to najstarszy dom w Rejkiawiku.

Aktualnie w budynku znajduje się oddział muzeum miejskiego. W czasie, kiedy piszę te słowa, a więc pod koniec 2018 r., można tu obejrzeć dwie wystawy: „Reykjavík 1918” i „Miasto Torfowych Domów”. Poza historycznymi zdjęciami i opisem, raczej nie należy się tu spodziewać innych atrakcji.

Muzeum jest otwarte codziennie w godzinach 10:00-17:00. Normalny bilet wstępu kosztuje 1650 ISK, a więc około 50 PLN. Studenci i uczniowie płacą nieco mniej.

Ratusz w Rejkiawiku

Ratusz w Rejkiawiku wygląda tak, jakby jego okolice nawiedziła powódź. Ten ciekawy efekt uzyskano budując go częściowo w wodach stawu Tjörnin. Uwagę od betonowej i nieco nudnej bryły budynku odwraca mech, obficie porastający niektóre ściany.

Warto wejść do wnętrza ratusza - znajduje się tu ogromna makieta całej wyspy, odbywają się też pomniejsze wystawy. Swoje biuro ma informacja turystyczna.

Do budynku ratusza można się dostać m.in. przez kładkę biegnącą nad wodą stawu Tjörnin. Przed wejściem na mostek w oczy rzuca się pomnik człowieka z głazem w miejscu górnej części ciała. To Óþekkti embættismaðurinn („Nieznany biurokrata”) dłuta Magnúsa Tómassona. Rzeźba w sposób nieco ironiczny docenia pracę anonimowych urzędników.

Dómkirkjan í Reykjavíku - katedra w Rejkiawiku

Nazwa Dómkirkjan í Reykjavíku oznacza dosłownie ”katedrę w Rejkiawiku”. Budynek został zbudowany w stylu klasycystycznym w latach 1787-1796. Był to pierwszy obiekt w Rejkiawiku powstały po tym, gdy licząca około 200 mieszkańców osada otrzymała prawa miejskie, a jednocześnie stała się stolicą. Powiększenie budynku miało miejsce w połowie XIX w.

Mimo że katedra wygląda niepozornie, Dómkirkjan to najważniejszy (z hierarchicznego punktu widzenia) luterański kościół Islandii i siedziba biskupa.

Jako że kościół sąsiaduje z budynkiem islandzkiego parlamentu Alþingishúsið, wielokrotnie uczestniczył w wydarzeniach ważnych dla islandzkiego narodu. Istnieje tradycja, zapoczątkowana w 1845 r., kiedy to wznowiono posiedzenia parlamentu, że każda sesja jest poprzedzona nabożeństwem w Dómkirkjan. W 1847 r. obiekt był świadkiem pierwszego w historii wykonania hymnu Islandii.

Perlan - muzeum

Perlan, czyli po polsku Perła, to formalnie muzeum, z kategorii tych nowoczesnych, multimedialnych, interaktywnych… i starających się nie zanudzić widza, zwłaszcza młodszego.

Obiekt znajduje się na wzgórzu Öskjuhlíð i tworzy go sześć cylindrycznych budowli zwieńczonych szklaną kopułą. Budowle te służyły kiedyś jako zbiorniki na gorącą wodę, natomiast kopułę zbudowano w 1991 r., gdy obiekt stracił swą pierwotną funkcję.

Wystawa stała, będąca jednocześnie główną atrakcją Perlan, nosi nazwę „Cuda Islandii” (ang. Wonders of Iceland). Przybliża zwiedzającym to, z czym Islandczycy stykają się od stuleci, a więc wulkany, trzęsienia ziemi i zjawiska geotermalne. Twórcy zapewniają, że można je zobaczyć i poczuć. Najbardziej znaną atrakcją wystawy jest bez wątpienia sztuczna lodowa jaskinia. Często pojawiają się też wzmianki o modelu skalistego klifu z maskonurami - Látrabjarg (fragment, ale w oryginalnej wielkości) oraz wirtualnym akwarium.

Bilet normalny na wystawę kosztuje 3900 ISK, czyli równowartość około 120 PLN (stan na 2018 r.).

Wydaje mi się, że wizyta w Perlan to dobry pomysł na otwarcie podróży po Islandii lub ewentualne jej zwieńczenie. Pozwoli lepiej zrozumieć, co zobaczymy lub co już widzieliśmy. Opinie o obiekcie są w większości pozytywne.

W grudniu 2018 r. otwarto nową wystawę, przybliżającą rolę wody w naturze Islandii oraz planetarium astronomiczne.

Poza ekspozycjami, Perlan to także platforma widokowa (wokół kopuły) z doskonałą panoramą miasta. W obiekcie nie zabrakło oczywiście sklepu z pamiątkami oraz kawiarni.

Þjóðminjasafn - Muzeum Narodowe

Jak na jedno z głównych muzeów w kraju, o Þjóðminjasafn znajdziemy w internecie stosunkowo mało informacji. Być może dlatego, że jest to klasyczne do bólu muzeum, które nie budzi (w przeciętnym turyście) jakichś większych emocji. Choć opinie zwiedzających są raczej pozytywne.

W Þjóðminjasafn można oglądać wystawy czasowe oraz wystawę stałą, której tytuł w wolnym tłumaczeniu to „Tworzenie się narodu” (ang. Making of a Nation).

Wystawa stanowi przegląd historii, kultury, zwyczajów Islandii, od czasów przybycia tu pierwszych wikingów do momentu powstania Republiki Islandii w 1944 r. Niewielka część wystawy jest poświęcona czasom po II wojnie światowej.

Na wystawę składa się około 2000 eksponatów i 1000 fotografii z XX w. Są tu bezcenne zabytki, m.in. pochodzące z XIII w. drzwi kościoła w Valþjófsstaðir.

Alþingishúsið - siedziba parlamentu

Alþingishúsið czyli Dom Althingu, to siedziba islandzkiego parlamentu. Duchowego spadkobiercy zgromadzenia, które od 930 r. obradowało nad brzegiem jeziora Þingvallavatn. Oczywiście dziś stanowienie prawa odbywa się w trochę inny, bardziej pośredni sposób. Zamiast zgromadzenia wszystkich wolnych Islandczyków, mamy 63 deputowanych wybieranych przez obywateli raz na cztery lata.

Mimo stojącej za budynkiem historii (patrz tekst poniżej), jego wygląd (zwłaszcza od strony ulicy Kirkjustræti) może budzić niedosyt. O ile na tle reszty Reykjaviku jeszcze się jakoś wyróżnia, to w każdej innej europejskiej stolicy przepadłby w tłumie.

Ale skoro już budynkowi będziecie się przyglądać, zwrócicie uwagę na detale. Najbardziej rzuca się w oczy zdobienie wieńczące ścianę frontową - korona i cyfra 9. To nawiązanie do króla Danii Christiana IX, który był de facto władcą Islandii w czasie, gdy budynek powstawał. Inne ciekawe zdobienia to cztery płaskorzeźby nad górnymi oknami. Stwory tam przedstawione to Landvættir - pogańskie duchy uważane za strażników Islandii. I tak, smok strzegł fiordów wschodnich, orzeł - fiordów północnych, byk odpowiadał za fiordy zachodnie, a gigant za okolice Rejkiawiku i zachód. Wedle legendy, południe nie potrzebowało ochrony, bo czarne plaże były w stanie zatrzymać każdego intruza.

Nieco ciekawiej budynek wypada od strony niewielkiego ogrodu, a to za sprawą rotundy. Ogród ten, powstały w latach 1893-1895, jest najstarszym ogrodem dostępnym publicznie na wyspie. To dobre miejsce na krótki odpoczynek wśród zieleni.

Warto wspomnieć, że w budynku funkcjonowały niegdyś biblioteka narodowa, galeria, muzeum narodowe i archiwa. Miejsca w Alþingishúsið było tak dużo, że przez pewien czas mieściły się w nim nawet sale lekcyjne uniwersytetu.

Jak powstał Dom Althingu

Obrady Althingu na Równinie Zgromadzenia odbywały się do 1799 r. Potem, do 1844 r., parlament w ogóle nie obradował, a gdy wznowił działalność, posiedzenia odbywały się już w Rejkiawiku, w budynku miejscowego collegu. W 1867 r. parlament, mając na względzie wypadającą w 1874 r. tysięczną rocznicę zasiedlenia wyspy, uznał, że dobrym jej uczczeniem byłoby zbudowanie siedziby z prawdziwego zdarzenia.

Według początkowych założeń, pieniądze na budynek miały pochodzić ze zbiórek. Wobec ogromnej biedy panującej wtedy na wyspie, pomysł ten nie wypalił, i budowę sfinansowano z budżetu.

Ale zanim do niej przystąpiono, należało wybrać miejsce. Odpadła lokalizacja na wzgórzu Arnarhóll przy obecnej ulicy Laugavegur. Jej plusem było to, że parcela należała do państwa, minusem, że w tamtych czasach były to opłotki miasta. Ostatecznie zdecydowano się na skrzyżowanie ulic Ingólfsstræti i Bankastræti, dziś całkiem przyjemne miejsce.

Wykonano już sporo robót, gdy nowo sprowadzeni z Danii specjaliści mający nadzorować budowę orzekli, że wybrana lokalizacja nie jest zbyt praktyczna. Prace przerwano, a budowę zaczęto jeszcze raz, teraz już w aktualnym miejscu.

Jako że falstart pochłonął znaczną sumę pieniędzy, pierwotny projekt duńskiego architekta musiano znacznie ograniczyć, by zmieścić się w budżecie. Budynek jest znacznie mniejszy w stosunku do pierwotnych założeń. *Prace budowlane trwały dwa lata i zostały zakończone w 1881 r. W 1908 r. dobudowano, widoczną od strony ogrodu, rotundę, a w 2002 r. nowoczesny budynek po zachodniej stronie.

Ściany Alþingishúsið są wykonane ze skały zbliżonej do bazaltu. Kamieniołom, gdzie wydobywano budulec, znajdował się zaledwie około 0,5 km od placu budowy, w miejscu dzisiejszej ulicy Óðinsgata. Sprawdziłem, nie ma tam nawet śladu po kamieniołomie.

Kolaportið - pchli targ

Kolaportið to działający w weekendy pchli targ (pod dachem), na którym można nabyć typowo islandzkie produkty i wytwory lokalnego rzemiosła. Znajdziemy tu chociażby takie islandzkie przysmaki jak hákarl (zgniłe mięso rekina), suszone ryby czy kiełbaski z koniny. Jeśli chodzi o wyroby rękodzielnicze, sporo tu ręcznie tkanych swetrów, szalików, czapek i rękawiczek. Poza tym książki i różne bibeloty. Czasem można wyłowić coś ciekawego. Atmosfera w Kolaportið jest raczej luźna, można się też targować.

Muzeum Sagi - muzeum figur woskowych

W muzeum, za pomocą figur woskowych naturalnej wielkości, prezentowane są najważniejsze wydarzenia z islandzkich sag. Kolejne scenki ogląda się wraz z audioprzewodnikiem (polskiego, póki co, brak), są też tablice z analogicznymi opisami. Na koniec zwiedzania można obejrzeć film pokazujący, jak tworzono muzeum i, co najciekawsze - woskowe figury (fragment filmu znajdziecie na oficjalnej stronie). Istnieje też możliwość przebrania się za wikinga i zrobienia sobie sesji zdjęciowej.

Wystawa zajmuje relatywnie małą przestrzeń. Całe zwiedzanie trwa na ogół 30-60 min. Z jednej strony turyści doceniają świetne wykonanie figur (mniejsze dzieci mogą się nawet przestraszyć), z drugiej słychać głosy narzekających na nudę i krótki czas zwiedzania. Oceny w internecie to zazwyczaj 4/5.

Bilet normalny kosztuje 2200 ISK, czyli około 70 PLN (stan na 2018 r.).

Poza muzeum w budynku mieści się sklep, sporo tu ciekawych drobiazgów.

Będąc w pobliżu muzeum, warto obejrzeć ogromny, czarno-biały mural na budynku po drugiej stronie ulicy Mýrargata. Został on wykonany przez australijskiego artystę Guideo Van Heltena, na podstawie zdjęć ze sztuki wystawionej w 1961 r., będącej islandzką adaptacją francuskiego dramatu „Huis Clos” („Bez wyjścia”) Jeana-Paula Sartre’a.

Þúfa - dzieło sztuki (użytkowej)

Þúfa to niewielki pagórek (26 m średnicy i 8 m wysokości), swym kształtem i wijącą się wokoło ścieżką przypominający Kopiec Kościuszki. Na szczycie pagórka znajduje się drewniana „szopa”, wymiarami i proporcjami zbliżona do tradycyjnego drewnianego wychodka. Ale jeśli podczas wchodzenia na górę poczujecie nieprzyjemny zapach, spokojnie, kontynuujcie wędrówkę. Szopa służy bowiem do suszenia ryb na wietrze, a zapach świadczy o tym, że właśnie coś jest w środku. Można to zresztą zobaczyć, bo szopa ma ażurową konstrukcję.

Ten ciekawy obiekt (górka i szopa), jest efektem konkursu zorganizowanego przez firmę Grandi, zajmującą się przetwórstwem ryb. Zwycięski projekt stworzył artysta Ólöf Nordal. W jego zamyśle, Þúfa ma przypominać stare czasy, gdy wszystko było zdecydowanie prostsze.

Oprócz miejsca do refleksji nad współczesnością, szczyt pagórka to także dobry punkt widokowy. Świetnie widać stąd m.in. budynek Harpy.

POKAŻ MAPĘ
Przewodnik
Podróż