Tröllaskagi - Półwysep Trolli

Półwysep Tröllaskagi to rozległa i mało znana połać wyspy pokryta wysokimi górami, dochodzącymi do 1500 m n.p.m, co sprawia, że można tu spotkać wiele małych lodowców (szacunkowo 150-200).

Środek półwyspu, poza pojedynczymi farmami, jest w zasadzie niezamieszkany. Mamy więc szansę spróbować trochę bardziej wymagającej turystyki górskiej. I choć relacji z pierwszej ręki nie ma zbyt wiele, to nieliczne opinie i zdjęcia wyglądają zachęcająco. Nie udało mi się niestety znaleźć mapy szlaków w internecie, ale na pewno istnieją (część została nawet opisana). O stosowne mapki należy pytać w centrach informacji turystycznej, np. w Akureyri.

Nawet jeżeli nie planujecie wędrówek po Półwyspie Trolli, to będąc w Akureyri, warto zjechać z drogi nr 1 i udać się do miasteczka Siglufjörður. Według mnie to jedno z najbardziej klimatycznych miasteczek na wyspie, no i posiada unikalne w skali świata Muzeum Ery Śledzia.

Bardzo przyjemna jest prowadząca do niego droga, poprowadzona brzegiem fiordu i biegnąca przez 12 km tunelem (ciekawe doświadczenie). A po dotarciu i nacieszeniu się Siglufjörður można kontynuować podróż skrajem półwyspu objeżdżając go dookoła. Droga i widoki dają przedsmak tego, co czeka nas na Fiordach Zachodnich.

W internecie znalazłem też informację, że ciekawa widokowo jest droga nr 81 we fragmencie przecinającym półwysep.

Siglufjörður - miasto

Siglufjörður to przyjemne, liczące sobie ponad 1 tys. mieszkańców miasteczko położone nad fiordem o tej samej nazwie. Jest to najbardziej na północ położone miasto Islandii. Zarówno kiedyś, jak i dziś, życie kręci się tu wokół śledzi.

To dzięki tym sympatycznym stworzeniom, od początku XX w. osada zaczęła się intensywnie rozwijać. Na okolicznych wodach śledzie łowiono, a w miasteczku, na różne sposoby przetwarzano. Okres największego prosperity przypadł na lata 50., wtedy mieszkało tu 3 tys. ludzi. Była to trzecia najliczniejsza osada na wyspie. Potem, w wyniku przetrzebienia łowisk, nastąpiło powolne wyludnianie się miasta. Wspaniały okres, gdy Siglufjörður dzierżyło tytuł śledziowej stolicy, przybliża największa atrakcja miasteczka - Muzeum Ery Śledzia.

Poza wizytą w muzeum, warto pospacerować po „centrum” Siglufjörður. Miasteczko ma dużo swoistego uroku - kolorowe, drewniane budynki mieszczące m.in. kawiarnie i restauracje niezwykle malowniczo położone są nad wodami fiordu, a równocześnie u samego podnóża gór.

Muzeum Ery Śledzia w Siglufjörður

Oryginalna islandzka nazwa to Síldarminjasafn Íslands, natomiast angielska wersja - The Herring Era Museum. Podobno to jedyne takie muzeum na świecie. Przy okazji, jest to też największe muzeum morskie i techniczne na Islandii. Ekspozycja obejmuje kilka budynków i temat śledzia oraz przemysłu na nim zbudowanego porusza z każdej możliwej strony.

Muzeum znajduje się tuż przy głównej drodze Siglufjörður. Normalny bilet kosztuje 1800 ISK, czyli około 55 PLN (stan na 2018 r.). Poniżej krótki opis, czego można się spodziewać w poszczególnych częściach muzeum.

Róaldsbrakki - powstały w 1917 r. budynek, w którym odbywało się solenie śledzi. Obok linii produkcyjnej mieściły się też sypialnie tzw. „śledziowych dziewczyn” - kobiet, które pracowały tu tylko sezonowo, latem. Na miejscu znajdowało się również biuro całego zakładu. Wszytko to zachowało się w dużej mierze w pierwotnym stanie. Poza tym, w budynku można obejrzeć eksponaty i zdjęcia związane z całym procesem, począwszy od połowu, poprzez solenie, na kwestiach organizacji pracy i eksporcie kończąc. Nie brakuje oczywiście opisów.

Przed budynkiem znajduje się molo z odtworzonymi stanowiskami pracy zakładu. Odbywają się tu pokazy pozwalające uzmysłowić sobie, na czym polegała praca w Róaldsbrakki. Przy odrobinie szczęścia, wieczorem można trafić na graną na żywo, tradycyjną muzykę.

Grána - rekonstrukcja istniejącej w mieście fabryki, w której wytwarzano olej i mączkę rybną. Zobaczymy tu, w jaki sposób te produkty powstawały i do czego były wykorzystywane. Warto zaznaczyć, że tego typu fabryki stanowiły pierwszy przemysł ciężki na wyspie. Bardzo dochodowy. Budowa fabryki i zakup wyposażenia często zwracały się już po 2 latach. Szybko potrafiły też zakończyć swój żywot. Wszystko zależało od populacji śledzia w okolicy.

Grána jest rekonstrukcją, bo z pierwotnego zakładu pozostało niewiele. Wyposażenie odtwarzano przez dłuższy czas, a dawcami były fabryki-duchy Ingólfsfjörður (Fiordy Zachodnie) i Hjalteyri (kilkanaście kilometrów na północ od Akureyri).

Bátahúsið (ang. The Boathouse) - kolekcja 11 łodzi rybackich. Tyle że największa z „łodzi”, Týr SK 33, waży 38 t i jest już całkiem sporym kutrem. Poza tym w budynku można zobaczyć, jak wyglądał prowadzony przez rybaków sklep oraz dowiedzieć się, jak kiedyś lokalizowano ławice śledzi.

Njarðarskemma - ta część muzeum mieści się w zbudowanym w 1930 r. magazynie. Prezentowane są tu różne maszyny i urządzenia związane z przemysłem śledziowym.

Stara pochylnia (ang. The Old Slipway) - stocznia należąca do muzeum, w której odnawiano stare łodzie przeznaczone na eksponaty. Można się tu zapoznać z mającą 200 lat historią budowania łodzi w mieście. Prezentowane narzędzia i maszyny mają minimum 100 lat.

Sauðanes - punkt widokowy

Jeżeli objeżdżacie Tröllaskagi drogą nr 76, warto się zatrzymać w pobliżu pomarańczowej latarni morskiej Sauðanes, skąd rozpościera się piękny widok na bezkresny ocean. Jeżeli nie wybieracie się na Hornstrandir na Fiordach Zachodnich czy wyspę Grímsey, będzie to prawdopodobnie najbardziej na północ wysunięty punkt wyspy, na którym byliście.

Hólar - osada

Hólar to niewielka, licząca około 100 mieszkańców osada, która po bliższym poznaniu potrafi zaskoczyć. Przede wszystkim, jej korzenie sięgają 1106 r., kiedy to została założona przez biskupa Jóna Ögmundarsona. Naprawdę warto przytoczyć imię i nazwisko człowieka, który obrał za swą siedzibę tak odległe od cywilizacji miejsce. W Hólar stacjonowali biskupi katoliccy, potem luterańscy. Dziś Hólar nadal jest biskupstwem, ale jedynie tytularnym.

Przez te wszystkie lata, osada miała aż 5 kościołów (a w zasadzie katedr...). Aktualny budynek pochodzi z 1763 r. i jest najstarszym budynkiem murowanym Islandii. Jego XVI-wieczny ołtarz przedstawia ukrzyżowanie Chrystusa.

W Hólar można zobaczyć kilka torfowych domków tworzących muzeum Nýji Bær. Na pewno można je obejrzeć z zewnątrz, a na podstawie zdjęć dostępnych w internecie mogę podejrzewać, że także od środka.

Elementem krajobrazu, który w Hólar zaskakuje najbardziej, jest spory budynek miejscowego uniwersytetu. Prawdziwego uniwersytetu, i do tego jednego z najstarszych w Europie, bo powstałego równo z założeniem miasteczka.

Jego specjalnością jest hipologia (nauka o koniach), ale można tu też studiować akwakulturę (w uproszczeniu hodowla ryb), biologię wodną i turystykę. Bardzo jestem ciekawy, jak wygląda studiowanie w Hólar (ech, to studenckie życie, szlajanie się po barach do rana...), może ktoś z Polski był tam na Erazmusie?

W osadzie funkcjonuje też kemping, położony bardzo przyjemnie w otoczeniu drzew. Posiada bieżącą wodę i toalety. Ale żeby wziąć prysznic, trzeba się już niestety udać na pobliski basen.

POKAŻ MAPĘ
Przewodnik
Podróż